Wyobraź sobie sytuację. Ktoś we Wrocławiu potrzebuje adwokata od spraw rozwodowych. Co robi? Pyta znajomych, jasne. Ale zaraz potem otwiera telefon i wpisuje w Google "adwokat rozwód Wrocław". Przegląda wyniki. Klika w pierwsze trzy linki.
Jeśli Twoja kancelaria nie pojawia się w tych wynikach - albo pojawia się, ale strona wygląda jak z 2012 roku - to właśnie straciłeś klienta. Nie dlatego, że jesteś gorszym prawnikiem. Dlatego, że ktoś inny zadbał o swoją obecność online, a Ty nie.
73% potencjalnych klientów ocenia wiarygodność kancelarii prawnej na podstawie jej strony internetowej. Zanim ktokolwiek zadzwoni, najpierw sprawdzi Cię w sieci.
Wrocław to miasto z ogromną konkurencją wśród prawników. W samym Śródmieściu, na Krzykach, na Psim Polu - wszędzie są kancelarie. Część z nich ma świetne strony internetowe z opisami specjalizacji, profilami prawników, a nawet blogami z poradami prawnymi. To one zbierają połączenia telefoniczne i zapytania z formularzy. Reszta? Reszta czeka na klientów, którzy przyjdą z polecenia.
Polecenia są ważne - nikt tego nie kwestionuje. Ale poleganie wyłącznie na rekomendacjach to jak prowadzenie kancelarii z zamkniętymi drzwiami. Strona internetowa to Twoje drzwi otwarte 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Pracuje, kiedy Ty śpisz, kiedy jesteś na rozprawie, kiedy jedziesz na urlop.
Różnica między kancelarią z profesjonalną stroną a kancelarią bez strony (albo z fatalną stroną) jest prosta: ta pierwsza budzi zaufanie. A zaufanie to fundament relacji prawnik-klient. Jeśli ktoś ma powierzyć Ci swoją sprawę rozwodową, spadkową czy firmową - musi najpierw zaufać, że jesteś profesjonalistą. I Twoja strona internetowa jest pierwszym miejscem, gdzie to zaufanie się buduje albo traci.